Historia

Harcerskie okruchy!

W Żychlinie idee skautingu szerzył nauczyciel Feliks Pałczyński, syn miejscowego murarza. Przed I wojną światową był on uczniem Szkoły Kupieckiej w Łowiczu, gdzie aktywnie działał w tajnej drużynie skautowej. F. Pałczyński 15 marca 1918r. zorganizował pierwszy w Żychlinie drużynę harcerską im hetmana S. Żółkiewskiego, złożoną z 30 chłopców- uczniów Szkoły Powszechnej i młodzieży rzemieślniczej. Należeli do niej wówczas m.in. Władysław Arendzikowski  – syn rymarza, Karol Izydorski – syn szewca, Antoni i Wincenty Różyccy – synowie rolnika, J. Basasiak, I. Gajewski, T. Gumiński, Hirsze, Ledzion, Prośniewski, S. Zagocki i inni, których nazwiska uległy zapomnieniu.
Zbiórki odbywały się początkowo pod gołym niebem, a od jesieni 1918r. w izbie harcerskiej, w domu Antoniego Zawadzkiego przy ul. Pasieckiej (ob. 1 Maja). Do głównych zadań postawionych przed harcerzami zaliczono: jednolite umundurowanie drużyny, zorganizowanie „izby harcerskiej”, nauka musztry, ćwiczenia i śpiew. W realizacji tych zadań pomocnikami drużynowego F.Pałczyńskiego, byli jego koledzy ze szkolnej ławy w Łowiczu dh Frankowski i dh Wieczorkiewicz.  Organizowano wycieczki, biwaki i ogniska, uczono samodzielności i zaradności, poznawano przyrodę, uczono szacunku dla niej i życia wśród niej.
Żywy i stały kontakt utrzymywano z harcerzami z Łowicza (z drużyną im J. Poniatowskiego i jej drużynowym dh Janem Bączkowskim – komendantem obwodu łowickiego i powiatu kutnowskiego). Już w miesiąc po odzyskaniu niepodległości 23 grudnia 1918r. złożono harcerskie Przyrzeczenie, wręczono pierwsze harcerskie Krzyże i sprawności. W uroczystości tej udział brali nauczyciele i kapelan ks. Józef Zalewski.
W 1918r. utworzono również pierwszą drużynę żeńska z inicjatywy Janiny Zagockiej, nauczycielki z Dobrzelina (córka rządcy w gospodarstwie rolnym cukrowni Walentynów) – Drużynę Żeńską. Harcerkami były uczennice szkoły i dziewczęta starsze, m.in. Jadwiga Cichalewska, Lucyna Korecka, Janina Żegocka  i In.
Współpraca obydwu drużyn układała się bardzo dobrze: wspólne szkolenia we wspólnej harcówce, wycieczki, ogniska i śpiewy cementowały przyjaźń , rodziły współzawodnictwo. Młodsi tworzą nowe zastępy, starsi – drużyny. Mundur, harcerska rogatywka, czy skautowski kapelusz działają jak magnes. Jadą do Spały, Łowicza, Kutna i Łęczycy – poznają bliższą i dalszą okolice. Mijają lata harcerstwo przeżywa wzloty i upadki, ale trwa. Dzięki zrozumieniu, pomocy pedagogów praca organizacyjna staje się planowa i przynosi coraz to lepsze wyniki.
Druga wojna światowa przyniosła ból i tragedie osobiste/rodzinne wielu harcerskim rodzinom. Jednym z pierwszych ginie dh phm Wacław Parodowski, rannym był Jan Zygmunt Trzaskowski – szli z innymi bronić Warszawy. Nastąpiła długa, krwawa noc hitlerowskiej okupacji. Harcerstwo schodzi do podziemia. Już w kwietniu 1940 r. grupa harcerzy składa w piwnicy „Rabinówki” ślubowanie o gotowości utrzymania działalności organizacji harcerskiej i podporządkowania się poleceniom władz harcerskich i wojskowych. Ślubowanie złożyli m.in. dh L. Rydel, J. Paradowski, R. Szemraj, W. Tomaszewski, S. Trzaskowski, H. Wiktorczyk, A. Wichrowski, L. Zalewski i jeszcze kilku innych harcerzy. Obecnym przy tym ślubowaniu byli: lekarz weterynarii Stefan Horogik, nauczyciel Józef Mariański, Jan Nowicki. Główną formą pracy było przenoszenie meldunków i przesyłek do Generalnej Guberni oraz pomoc w przejściu przez „zieloną granicę” zagrożonym aresztowaniem przez Niemców. Wielu harcerzy działało w partyzantce, walczyło w Powstaniu Warszawskim m.in. Bogusław Ustabrowicz, odznaczony Krzyżem Virtuti Militari, wielu zostało osadzonych w obozach koncentracyjnych m.in. dh Roman Popławski, duża grupa została wywieziona na roboty przymusowe do Niemiec
Już w lutym 1945r. harcerze wznawiają swą działalność. Powstają nowe drużyny przy szkołach w Żychlinie i okolicy. Podlegają pod hufiec kutnowski, którego komendantem był wówczas dh Karol Dosiński i chorągiew łódzką, której komendantem był dh hm Łątowski. Przy szkołach podstawowych działały 9. KDH (Kutnowska Drużyna Harcerska) w Grabowie, 2. KDH w Żychlinie, 15. KDH w Pleckiej Dąbrowie, 18. KDH w Żychlinie, 22. KDH w Bedlnie, 25. KDH w Żychlinie, 21. KDH w Oporowie, i KDH w Pniewie. Do 25 KDH należała młodzież starsza, pracująca w fabryce lub w warsztatach spółdzielczych i prywatnych. Namiestnikiem Hufca na Żychlin był dh Drodziak.
Systematyczna praca w zastępach i drużynach przynosi owoce. Wielu druhów uzyskuje stopnie: wywiadowcy, ćwika, Harcerza Orlego. Na obozach i biwakach zdobywają harcerskiej sprawności. Kończą kursy zastępowych, przybocznych i drużynowych m.in. w Grotnikach, Łącku, Zdworzu i nnych. Dla utrwalenia w pamięci nie tylko wśród harcerzy przypomnieć należy nazwiska takich instruktorów jak: Bogdan Rydel, Jan Posadowski, Bogusław Trzaskowski, Tadeusz Rosiński, Tadeusz Biernacki, Barbara Skowrońska, Leszek Jatczak, Irena i Stefan Klimczakowie, Stefan Gozdowski, Teresa Mazurek, Henryk Mazurek, Leon Odolski, Ludwik Zalewski, Włodzimierz  Szubka, Ryszard Szemraj i wielu innych.
Równie zaangażowani w pracy harcerskiej byli nauczyciele, a wśród nich: Stanisław Papiewski, W. Kowalski, Barbara Kisiel, Stanisław Malinkiewicz, Janusz Plasiński, Józef Dąbrowski. Mijają lata, zmienai się polityka, a zwłaszcza partie polityczne.
W dniu 1 września 1950r. rozwiązano wszystkie drużyny harcerskie w szkołach średnich, a pod koniec roku przekształcono Związek Harcerstwa Polskiego w Organizacje Harcerska (OH). Treść i kształt organizacji uległy zasadniczej zmianie. Odtąd zbiórki harcerskie zmieniły się w zebrania bez obrzędowości. Nowe formy nie znalazły poparcia wśród młodzieży, przez co szeregi harcerzy topnieją, a wśród otoczenia budzi się zniechęcenie. Dopiero zmiana polityki w 1956r. odradza ruch harcerski. W szkołach podstawowych i średnich powstają drużyny i szczepy harcerskie. Harcerze otrzymują pomoc i opiekę nie tylko ze strony pedagogów, ale także pracowników EMITu. Rodzą się nowe specjalizacje, a do nich na pierwszym miejscu należy zaliczyć wodniaków. Drużyna wodniaków ze szkoły podstawowej nr 1 przy czynnej i materialnej pomocy Komitetu Rodzicielskiego i Zakładu Emit buduje kajaki i stanice wodną na stawach w Dobrzelinie. Zwłaszcza podkreślić należy ogromną pomoc jaką drużyna wodniaków otrzymała od druhów: hm Tadeusza Biernackiego – dyrektora Emitu, hm Walentego Kowalskiego – nauczyciela szkoły nr 1, dh Antoniego Furmana – Retmana, drużynowego tej drużyny, dh Tadeusza Rosińskiego – pracownika Emitu i wielu innych oraz dyrektor Cukrowni Dobrzelin.
Pływanie i oswajanie się z wodą jest jedną z form wychowania fizycznego. Właśni ratownicy czuwali nad bezpieczeństwem pływających. W pełni realizowane jest hasło „każdy harcerz umie pływać”.
Wiele czasu i wysiłku złożono w pracę z gromadami zuchowymi druhna hm. Krystyna Koszewska pełna zadowolenia i satysfakcji patrzy na roześmiane i szczęśliwe „buzie maluchów”. To z nich rośnie kadra instruktorów Związku Harcerstwa Polskiego.
W uznaniu zasług i osiągnięć w Żychlinie, powstaje samodzielny hufiec ZHP. Obejmuje swoją działalnością szkoły w Żychlinie, Oporowie, Grabowie, Bedlnie, Pleckiej Dąbrowie, Pniewie, Śleszynie i Orątkach. Kolejni komendanci Hufca nie szczędzą sił i czasu by praca z harcerzami dawała dobre wyniki. Dh T. Biernacki, B Skowrońska, S. Jaros, S. Klimczak, A.Żak, Z. Kołodziejczyk, A. Wąsik widzieli i widzą dobre wyniki w dobrej współpracy z instruktorami i opiekunami z rad pedagogicznych. Obozy, rajdy i biwaki podnoszą atrakcyjność harcerskiej przygody, a zdobywanie sprawności współzawodnictwo.
Lata osiemdziesiąte to lata kryzysu nie tylko gospodarczego, ale i organizacyjnego. Piętrzą się trudności ideologiczne. W ruchu harcerskim rodzą się różnice zdań i poglądów. Ambicje i ambicyjki poszczególnych działaczy sieją niewiarę i zniechęcenie. Wielu dobrych instruktorów zrezygnowało z pracy w organizacji. Zło zrodzone przez „nawiedzonych” wywołało ogromne spustoszenie w psychice dziecka. Z dozą ogromnej cierpliwości leczyć musimy młode umysły by w pełni odzyskać zaufanie dziecka, by pokazać mu, że jego dobro stawiamy na pierwszym miejscu. Przez zubożenie rodziców nie wszystkich stać na kosztowne obozy i kolonie, tak mało jest sponsorów pomagających tym najbardziej potrzebującym. Na pewno zimowisko czy lato w mieście nie w pełni zastąpi obóz czy rajd, ale i one dają namiastkę radośnie spędzonego czasu.
Z dużą nadzieją patrzymy w jutro, dzięki wielu wspaniałym, często bezimiennym, instruktorom. To właśnie dzięki nim harcerstwo odradza się w szkołach – zwłaszcza wiejskich. Należy uparcie dążyć, by nić łącząca dzieci – rodziców –instruktorów i działaczy społecznych nie została zerwana na szkodę dzieci i całej organizacji harcerskiej.

Materiał zebrał
phm L. Zalewski